piątek, 21 listopada 2014

zegar z wikliną - jak zrobiłam

Zegar z mieszanką technik - decoupage, wiklina papierowa i troszkę złoceń szlagmetalem.
Fotografowałam poszczególne etapy pracy nad tym zegarem. Może to pozwoli Wam zrobić podobny ?
Zobaczcie jak go zrobiłam.

Taką tarczę zegarową zmajstrowałam i wydrukowałam na kartce A4
( można ją zabrać, skopiować i wydrukować, po powiększeniu oczywiście ;)

Podstawę zegara stanowi okrągła tarcza z płyty mdf, sklejki lub płyty hdm. Wszystkie dostępne w sieci, za niewielkie pieniądze. Moja została zakupiona w sklepie budowlanym a znajomy stolarz wyciął mi z niej kilka okrągłych tarcz z dziurką w środku. Trzeba ją pomalować białą farba akrylową, moja już była fabrycznie biała, dlatego pomijam ten etap :).
 To takie płyty, znacie je na pewno.

Wydrukowaną grafikę przyklejam klejem do decoupage, uważając by umieścić ją dokładnie na środku.

Gdy przyklejona grafika wyschnie lakieruję ją kilkakrotnie bezbarwnym lakierem akrylowym w sprayu.
W moim przypadku grafika jest mniejsza od tarczy więc trzeba ozdobić białe obrzeża.


Z twardej tektury wycinam sobie różne kształtki i odrysowuję je na obrzeżach, tak jak mi podpowiada wyobraźnia :) Mniejsze elementy, zawijaski i kropeczki rysuję odręcznie.

Teraz coś a'la reliefy  :)

Jak widzicie wyżej, wzorki maluję konturówką, na narysowane kropki przyklejam perełki. Czekam aż wszystko całkowicie wyschnie.

Kiedy wzory są suche, całą powierzchnię obrzeża pokrywam mikstionem ( specjalnym klejem do szlagmetalu do kupienia w sieci ). Kiedy mikstion lekko przeschnie i staje się lepki ostrożnie przyklejam płatki szlagmetalu. Tu mam złote i w kolorze miedzi.
Dociskam je początkowo palcami. Oklejam dokładnie całą powierzchnię obrzeża , tak by uwidoczniły się reliefy.

 Potem miękkim, nylonowym pędzelkiem wygładzam powierzchnię płatków i zmiatam odstające strzępki.
Pędzelkiem lekko dociskam płatki w zagłębienia reliefów, tak by powierzchnia była dokładnie oklejona.


Po całkowitym wyschnięciu warstwy szlagmetalu, powstałe reliefy maluję lakierem do złoceń ( na zdjęciu antygraf ). Czekam aż wyschnie i przyciemniam wzorki bitumem, nadmiar ścieram.
Bitum to bardzo śmierdzący środek, zawsze po nim boli mnie głowa ;( trzeba zatem dokładnie wietrzyć mieszkanie. Schnie też dość długo, więc wynoszę tego śmierdziucha by sechł na strychu :)
Potem znowu lakier.... i tu nie czekam za wyschnie tylko posypuję lekko brokatem :) Co się przyklei to dobrze , co odpadnie to trudno ;)
Wygląda to tak jak na zdjęciu wyżej.

Cały ten etap ze złoceniami można oczywiście pominąć gdy grafika będzie miała takie rozmiary jak tarcza z płyty lub możemy ozdobić obrzeże całkiem w inny , dowolny sposób.

Teraz gdy mamy ozdobioną tarczę zajmiemy się oplataniem wiklina papierową. Potrzebna jest tarcza z grubej tektury ( o wymiarach identycznych jak ozdobiona już tarcza z płyty ) oraz rurki papierowe.
Ja w swojej tekturowej tarczy wycięłam w środku dużą dziurę, potem to wyjaśnię.

 Na spodniej , tekturowej tarczy , za pomocą kleju wikolowego przyklejam wiklinowe rurki, na kształt słoneczka. Odległości miedzy rurkami to ok. 2 cm. Ja zawsze maluję rurki przed wyplataniem. Stosuję do tego farbę białą lateksową , zmieszaną z wodą i pigmentami do farb akrylowych.
 Na tak przygotowane podłoże przyklejam ozdobioną tarczę.
Tarczę z płyty też pokryłam klejem. Nie widać tu tego.
 "Słoneczko" solidnie obciążone wiedzą zostawiam na kilka godzin. :)

Do oplatania zegara wybrałam rurki w trzech kolorach : brąz, beż i ecru.
Oplatanie zaczynam brązowymi rurkami splotem z trzech rurek. Tutoriale do tego splotu są łatwe do znalezienia w sieci, podobnie jak do splotu dwiema rurkami ( tzw. ósemkowego ).
Oba sploty do znalezienia np na blogu Maggii.

 Wyżej - pierwsze okrążenie - splot trzema rurkami.
 Następnie : dwa okrążenia splotem ósemkowym - rurki beżowe
                    jedno - rurkami ecru i znowu dwa beżowymi
ostatni to znowu splot trzema rurkami - w tym przypadku - brązowe.


Teraz zajrzymy na odwrotna stronę zegara.
 Jak widzicie , nie przyklejam zakończenia, nic tu nie ma prawa się rozlecieć :)


 Zaczynamy wyplatać kołnierz, dzięki któremu zegar nie będzie brzydko odstawać od ściany. Zaczynam tu gdzie skończyłam, przy odstających rurkach. Wyłamuje rurkę osnowy, przekładam pod dwiema następnymi i wyłamuję ją do góry. Postępuję tak z każdą następną. Widać to na dwóch dalszych zdjęciach.
Zupełnie tak jak przy wyplataniu koszyków, gdy przechodzimy do wyplatania ścianek.

 Teraz dwie warstwy splotu ósemkowego. Dwie wystarczą by zegar dobrze wyglądał.


 I znane zakończenie: wyłamujemy rurkę osnowy, za następną i do środka.

 Od środka tarczy też znany sposób : pierwsza nad następną i do środka


 Tak teraz wygląda zegar.

Pozostało nam lakierowanie. Używam akrylowego , matowego. Kupiony w markecie budowlanym.
Lakieruję nim tylko część wiklinową zegara. Kilka razy. Cały tył też.
 Pozostaje nam zamontowanie mechanizmu.
Tak wygląda zestaw kupiony w sieci za ok. 10 zł
 Mechanizm z gwintem umieszczamy od tylnej strony, tak by gwint znalazł się w otworze tarczy. Widać to niżej na zdjęciu. Kawałek gwintu musi być widoczny, dlatego by tarcza nie była zbyt gruba , wycięłam otwór w jej spodniej warstwie tekturowej.
 Od góry kolejno - okrągła podkładka i nakrętka. Przykręcamy dość mocno by mechanizm się nie obracał.
 Już prawie koniec :)
Zostały wskazówki, od góry delikatnie umieszczamy wskazówkę godzinową, minutową i sekundnik. Wskazówki muszą być umieszczone równolegle względem siebie.
 Najłatwiej je ustawić np na godzinie dwunastej, wtedy widać czy się nie dotykają.
 W mechanizmie umieszczamy baterię zgodnie z układem  +  -

 I wreszcie koniec.
Po kilku dniach pracy, po wyczekiwaniu na wysychanie kolejnych warstw lakierów, klejów i farb, po narzekaniu męża, że w domu śmierdzi a kolacji znowu nie ma......mamy go!



Dotrwał ktoś do końca, bo ja wyłączyłam się w połowie :)
Pozdrawiam, Ala

P.s.
Grafika z tarczą zegarową oczywiście do Waszej dyspozycji.

czwartek, 20 listopada 2014

wracam

Wracam do Was.
Miło mi , że pomimo tak długiej nieobecności nikt z obserwatorów mnie nie opuścił i nadal odwiedzacie mój zaniedbany blog.
Za kilka dni umieszczę kurs a może raczej obszerną fotorelację z pracy nad nowym zegarem.
Mam nadzieję, że wszyscy Ci , którzy chcą stworzyć własny zegar, znajdą tu wszystkie potrzebne podpowiedzi.
Do zobaczenia wkrótce.
Ala.

środa, 8 października 2014

przepraszam...

Przepraszam, że mój blog pokrył się kurzem. Przepraszam, że nie odwiedzam Was i nie komentuję ostatnio. W moim życiu źle się dzieje. Cały ten rok jest dla mnie straszny. Dobijają mnie sprawy na które nie mam wpływu. Nie mam już sił, by walczyć z kłamstwami i obłudą wokół mnie. Przekonałam się, że prawda i uczciwość może zrujnować życie i zdrowie człowieka. Od kilku miesięcy citabax i miansec to moi najlepsi przyjaciele. Gdyby nie moi bliscy to sama już nie wiem.
Jeśli do końca tego roku nic się nie zmieni u mnie to przestanę prowadzić ten blog. Nic nie jestem teraz w stanie stworzyć, zaczęte prace leżą. Nie wiem jak będzie.

poniedziałek, 8 września 2014

dwa zegary

Witam :)
Wyplotłam dwa zegary, oba dla bliskich mi osób z życzeniami, aby odmierzały jak najwięcej szczęśliwych godzin. Motyw z ptakami to jedna z moich ulubionych tapet na pulpit komputera, znaleziona kiedyś na którejś ze stron z darmowymi tapetami.
Ten sam ptasi motyw ale zegary różnią się od siebie w wyraźny sposób, mam nadzieję , haha :)







Ostatnio kilka osób z mojej rodziny odkryło w sobie nagłą potrzebę posiadania "zegara z papieru", dlatego jeszcze Was trochę pomęczę moimi czasomierzami :)
Dziś to wszystko, pozdrawiam i dziękuję za wszystko co do mnie piszecie,   Ala.

czwartek, 4 września 2014

biało i ... mniej miło...

Witam :)
Dziś nietypowo jak dla mnie - biało :)
Biały koszyczek dla pewnej Ani. Taki chciała... od siebie dodałam serduszko.
Mam nadzieję, że będzie jej dobrze służył.








Teraz o innej sprawie. Niestety...
Znowu na marrietta.ru zobaczyłam zdjęcia moich prac ( i nie tylko moich ) bez jakiejkolwiek wzmianki o autorach, nie mówiąc już o podlinkowaniu zdjęć czy wymienieniu chociażby nazwy blogów.
Podkreślam, że zdjęcia pochodzą z bloga a przecież wyraźnie proszę o ich nie kopiowanie. Podobnie jest z Waszymi zdjęciami.
Dla mnie to nie koniec świata bo ja swoich prac nie sprzedaję, robię je tylko dla przyjemności, ale dla wielu z Was to źródło zarobku.
Publikując nowe prace często mam obawy czy ktoś nie zarzuci mi kopiowania czyichś pomysłów. Wiele z Was myśli podobnie, dlatego często tłumaczymy te podobieństwa, podajemy źródło inspiracji, odsyłamy do naszych blogów, do kursów z których korzystamy. Wszystko to w imię przyzwoitości, uczciwości i szacunku dla ludzkiej pracy i pomysłów.
O co więc chodzi z tą marriettą? To blog czy jakiś inny twór? Na jakiej zasadzie to działa ?
Jestem blondynką ( na dodatek ze wsi ) więc tego nie ogarniam swym malutkim rozumkiem.
Mam tylko jedno pytanie : czy to zbyt wielki wysiłek , żeby przy publikacji prac autorów ( pomijając fakt braku zapytania ich o zgodę ), podać chociaż źródło zdjęć, które publikujemy?
Chyba jednak wymagam zbyt wiele.
Szlag mnie nie trafi z tego powodu ale niesmak pozostaje.

Tym miłym akcentem kończę.
Ala.

p.s.
Przed chwilą rozmawiałam z Danusią i okazuje się, że marrietta czasem zamieszcza źródła z których korzysta.  Od czego to zależy nie wiemy :(   Ja w każdym razie nie zasłużyłam na to :)