sobota, 18 listopada 2017

Znowu tutaj :)

Znowu tutaj, choć już prawie zapomniałam , że piszę tego bloga.
Przyznam, że miałam zamiar zamknąć blog i zakończyć zabawę w rękodzieło ale jak wiecie, to trochę jak z nałogami :) Trudno z nimi żyć, jeszcze trudniej się ich pozbyć na zawsze.
Znowu przytargałam maszynę do szycia ze strychu. Miałam zamiar tylko skrócić spodnie... i oto skutki :)





Skrzaty swawolą, łoś nocami buszuje w lodówce.
Spodnie leżą, wciąż za długie :)

Pozdrawiam
Ala

14 komentarzy:

  1. Fajowskie są te Twoje skrzaty,pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki, że jeszcze tu zaglądasz :)

      Usuń
  2. Skrzaty są rewelacyjne, co do bloga zawsze można go odkurzyć;P)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie no ! - Skrzaty są bombowe !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Niech sobie spodnie poleżą jeszcze troszkę, skoro takie skrzaty spod igły wychodzą. Bajeczne, bardzo radosne te skrzaty. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super że wróciłaś !! Skrzaciki boskie ale łoś mnie powalił jest rewelacyjny !!! Spodnie --- podwiń na taśmę samoprzylepną, szybko i maszyna nie potrzebna:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Ania :)ze spodniami tak zrobię, bo tak mi się nie chce ich skracać że strach ... :)

      Usuń
  6. Świetne te skutki!! Częściej wyciągaj maszynę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każde pozostawione słowo :)